perdurabo

Prawo wolności

przez , 22.cze.2012, w Bez kategorii

Mistrz Therion

„Prawo wolności”

„Bracie, jesteśmy wolni! Siostro, ciesz się wraz ze mną, albowiem nie ma prawa poza Czyń wedle swej woli!

Tekst ten piszę dla tych ludzi, którzy nie czytali naszej świętej
‚Księgi Prawa’. Kieruję go także do tych, którzy czytali ją, ale nie
zrozumieli, na czym polega jej doskonałość. Poruszono w niej wiele
istotnych kwestii i zawarto radosne wieści. Rozrzucono je po całym
tekście niczym gwiazdy na niwie nocy. Cieszcie się wraz ze mną! Już sam
początek księgi obwieszcza naszą boskość: ‚Każdy mężczyzna i każda
kobieta to gwiazda’. Wszyscy jesteśmy wolni i niezależni, a także
cudownie świecimy. Każdy z nas jest promiennym światem. Czyż nie są to
dobre nowiny?”


Na zdjęciu: obraz Fredrika Soderberga, „The Rainbow”.

Zostaw komentarz :, więcej...

Aleister Crowley – Moonchild

przez , 09.mar.2012, w Bez kategorii

Aleister Crowley

„Moonchild”

„Wielkim błędem jest pozostawienie w stagnacji naturalnych, fizycznych lub mentalnych impulsów. Należy zniszczyć je raz na zawsze, albo ruszyć naprzeciw ich potrzebom, ale nie można zostawić ich samym sobie i czekać aż zaczną gnić. Na przykład, tłumienie seksualnego instynktu jest odpowiedzialne za tysiące chorób. To właśnie w krajach purytańskich odnajdziemy wręcz niezdrową obsesję dotyczącą seksu i każdej wyobrażonej formy perwersji oraz degeneracji.”

Zostaw komentarz :, więcej...

Frieda Harris – Styczniowe słońce

przez , 16.lut.2012, w Bez kategorii

Frieda Harris

Styczniowe słońce



Pewnie i nieruchomo wisi słońce
Przebija się przez mglistość obłoków
Przez błękit przemieniający się w szarość
Kiedy wznoszą się, by stopić z powietrzem
A wówczas słońca kryształowe promienie
Tego zimowego poranka dobijają je czerwienią.

Śpiąca ziemia przewróciła się na drugi bok
Poruszyła się, zahuśtała –
I mroczne domy
A wraz z nimi ciemne londyńskie ulice
Nakrapiane światłem lamp
Chwiejnym krokiem ruszyły w stronę dnia.

Teraz! Teraz! Słońce patrzy
Z dumnego i świetlistego miejsca
Na obracającą się ziemię.
I oto miasta, drzewa, ludzie
W cudowny sposób doń przycumowani
Stali się – na jedną krótką chwilę –
Ambasadorami królewskiego słońca
Odziani w purpurę, pomarańcz i… jasne światło.

Zostaw komentarz : więcej...

Święta Bożego Narodzenia 1943 E.V.

przez , 19.gru.2011, w Bez kategorii

Grady McMurthy odwiedził Crowleya mieszkającego wówczas w Londynie na 93 Jermyn Street w Boże Narodzenie 1943 roku. Był to jeden z wielu mroźnych i śnieżnych dni, tak dobrze charakteryzujący ówczesne angielskie zimy. Po znakomitym obiedzie obaj mężczyźni zasiedli do partii szachów, przy której raczyli się rozmową. Nagle usłyszeli niezwykły dobiegający z zewnątrz hałas. Crowley podniósł wzrok i zapytał: „Co do cholery tam się dzieje?” Podniósł się z fotela i wolnym krokiem podszedł do drzwi. Kiedy je otworzył ujrzał przed sobą czterech młodych chłopców śpiewających tradycyjną bożonarodzeniową kolędę. W ówczesnym zwyczaju było kontynuowanie śpiewów póki słuchający nie ofiarowali dzieciom jakiejś drobnej zapłaty. Tymczasem Crowley, niezbyt ucieszony zastanym widokiem, zrobił to, co prawdopodobnie wielu z nas zawsze miało ochotę zrobić. Z całą siłą zamknął przed nimi drzwi i począł wykrzykiwać na cały głos: „Na pożarcie lwom! Na pożarcie lwom!”

Powyższy fragment pochodzi z eseju The Warrior-Trubaudor, The Life & Times of Grady Louis McMurthy autorstwa Fr. Achada Oshera 583, stanowiącego wprowadzenie do The Poetry of G.L. McMurthy, Red Flame, Issue No. 1, Berkeley 2001.

{Newsletter Lashtal Press, 2/2005 e.v.}

Zostaw komentarz : więcej...

Paul Verlaine – Pełnia miesięczna

przez , 10.paź.2011, w Bez kategorii

Paul Verlaine

Pełnia miesięczna
Twa dusza jest jak jakiś park szczególny,
Gdzie błądzą maski pajace grzeczne,
Przy lutni dźwięku wiodąc tan okólny
Smutne – pomimo szatki niedorzeczne.

Miłość zwycięską i dni życia jasne
Sławi piosenka ich, srebrzyście brzmiąca.
Ale nie wierzą, zda się, w szczęście własne;
Śpiew ich się miesza ze światłem miesiąca,

Z blaskiem, co smutno lśni, piękny i szklany.
W którym śni drzewo i ptak czarnopióry
I łkają dreszczem zachwytu fontanny,
Smukłe fontanny, dżdżące na marmury.

Zostaw komentarz : więcej...

Frieda Harris – Jesień

przez , 29.wrz.2011, w Bez kategorii

Frieda Harris

Jesień

Wszystkie starzejące się liście
Płoną od krawędzi ku głębinom
I drżą, gdy zawieszone,
W złote stroje odziane
Gwałtownej anihilacji.

Miały być wiecznymi tarczami,
Co czoła letniemu słońcu stawiały
I walczyły z deszczowymi wiatrami,
Lecz teraz, w mgłach skryte
Same opadają z ociąganiem.

Owe zielone i lśniące liście
Były jako ofiarne kielichy,
W które wlano blaski promieniste;
Muszą jednak odejść, ofiara już złożona bowiem,
Niech idą z pokorą, by stać się wreszcię prochem.

I tak oto w konarach
Nowe sługi jednego pana
Pną się na zewnątrz przez ich soki,
Gdy upiorne liście opadają jeszcze,
Szeleszczą i gniją wreszcie.

Zostaw komentarz : więcej...

Thomas Liggoti – De Facto

przez , 18.wrz.2011, w Bez kategorii

Thomas Liggoti

De Facto

Do tego, by coś zrobić
Potrzeba bólu;
Bez niego nic by nie istniało.

Tak łatwo nas ogłupić;
Nikt nie wychwala głodu,
Choć każdy lubi jeść.

Małe bolączki i wielkie bolączki;
To one trzymają cię przy życiu,
Nieważne jak ranią.

Lecz kiedy przyjdzie tobie umrzeć
Najchętniej przeczytałbyś to epitafium:
„Przyczyna zgonu nieznana.”

Zostaw komentarz :, więcej...

Phyllis Seckler – Róża miłóści

przez , 14.wrz.2011, w Bez kategorii

Phyllis Seckler

Róża miłóści


Oto blask róży w dzikim ogrodzie
Płatki pokryte srebrzystą
Migocze diament czerwienią i zielenią
W sercu kwiatu –
Takoż i ja

Delikatne paprocie iskrzą się
I wciągają się ku bezkresowi nieba
Wszechobecne krople rosy
Wzmacniają blask rozrzuconych liści –
Takoż i mój

Świeża bryza drażni me nozdrza
Przynosząc sosnowy zapach
I czekam, ja poetka-nicpoń
Póki nie zadrży ma dusza
I będę mogła umrzeć

Och, Adonai, obejmujesz mnie
I unosisz na wietrze
Wejrzyj w me gorące serce
A zobaczysz iż czekam jak rosa czeka
Takoż własnie ja

Jam jest kwiatem o otwarych płatkach
Goreje me czerwone serce
Znak miłości na mych ustach
Rosy kropla, wrażenie zmysłu
Gdzie jestem, kiedy tyś ukryty?

Palcem kreślisz płomienie na mej piersi
Wiruje i tańczę, dotykam niebios
Błogosławisz mnie swą pieszczotą
Me serce płonie miłością
Jam płomieniem

Jam czerwoną różą
Tyś mym duchem, nie jestem już sobą
Poślubieni, zatraceni, błogosławieni
Trwać chcę w tobie
Jam już nie sobą

Och duszy, perło, kropelko rosy,
Mieszkać zdaję się w tobie
W świetle serce stworzenia
Co faluje i skręca się w rozkoszy.
Mną się stałeś, a ja tobą.

Zostaw komentarz : więcej...

Coil – Who’ll Tell?

przez , 09.wrz.2011, w Bez kategorii

    
Zostaw komentarz : więcej...

Frieda Harris – Koziorożec. Kozioł

przez , 06.wrz.2011, w Bez kategorii


Frieda Harris


Koziorożec. Kozioł

Kozioł, kozioł ofiarny, chwała Koziorożcowi!
mistrz jego, Azazel, dzierzy sztandar
Zbuntowanych zastępów.
Dżinem pustyni jest, synem ognia.
Po Upadku otrzymał nowe imię – Eblis.
Rozpacz! rozpacz! cierpienie i walka.

Wybrał ścieżkę lewej ręki.

Dla niego to skłądono ofiarę z baranka
I obdarowano rogami, ogonem
Nakrapianym i koźlimi nogami;
Jego kopyta gnają w powietrzu
I żyje on wśród niebezpiecznych skał
Znacząc górskie szczyty swą sierścią.
Szkielet jego, tak bliski skórze,
Z twardej jest kości i oku nieprzyjemny.
W oczach zaś ma pustkę, lecz za jej zasłoną
Przeraźliwie błyskają czarne ogniki –
Widmo rokładu i dzikiej paniki.

Wybrał ścieżkę lewej ręki.

I upadł z Nieba, Lycufer, przeklęty,
Judasz, potępion, nieodkupiony,
Straszliwy Lingam.

Wybrał ścieżkę lewej ręki.

I kiedy oto ukazuje się poprzez zodiak
Może dokonać wolnego wyboru –
Zaprzeczyć księżycowym blaskom
I przejśc przez wąską bramę Inicjacji.

I dokona się jego przemiana!

Zostaw komentarz : więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...